Ludzie uprawiają seks. Ludzie w różnym wieku. Moim zdaniem warto przestać ten seks demonizować i chować go do piwnicy i udawać, że go nie ma. Powinno się o nim mówić, otwarcie, szczerze, z zaufaniem. Skoro będziemy same pruderyjne, nie będziemy rozmawiać z własnymi córkami o okresie, seksie, o ginekologach, cipkach, penisach, o zdrowiu, o miłości to jak do cholery chcecie żeby te córki rozważnie rozpoczynały swoje życie erotyczne? Nie mamy w Polsce dobrej edukacji seksualnej w Polsce, mamy za to dużo religii. Kościół katolicki i seks to mało efektywny mariaż który zamienił ducha czasu na ducha świętego.
Kilka słów o tabletce “dzień po” – nie jest to tabletka wczesnoporonna, tylko tabletka hormonalna która opóźnia owulację i zagęszcza śluz tak ze plemnik nie da rady “dolecieć”. Jest to rodzaj antykoncepcji awaryjnej.
Do sedna, my dziewczyny które zarabiały pieniądze, mieszkały w dużych miastach bez problemu taką tabletkę sobie załatwiałyśmy jeżeli wydarzyła się jakaś sytuacja awaryjna. Któraś zawsze miała mamę lekarkę, przegadała farmaceutkę, albo miałyśmy po prostu skitrane te tabletki w szufladzie na czarną godzinę. I to jest odpowiedzialne! Jak słyszę te wasze durne komentarze, że seks nie jest dla 16latek to trafia mnie szlag. Prawnie można uprawiać seks od 16rż i nikt nie potrzebuje na to zgody rodziców. Nie potrzebuje też zgody na zakup prezerwatywy. Tylko od was zależy czy wychowacie swoje córki w otwartości i zaufaniu, tylko od was zależy kiedy zaczną współżycie, z kim, gdzie; z jakiego powodu i czy wam o tym powiedzą. Może zrobią to w ukryciu? Może nie będą miały 200zl na prywatną wizyte na cito aby dostać receptę? Może dowiecie się dopiero o terminie porodu? Zakazywanie i utrudnianie zabezpieczenia przed niechcianą ciążą jest GŁUPIE. Po prostu kurwa głupie. Edukujcie swoje dzieci tak, żeby nie musiły korzystać z tabletki po chociaż jest to bardzo trudne bo zdarzają się sytuacje nieoczekiwane, awaryjne których NIE DA się przewidzieć. A seks, pamiętajcie, jest piękny i ciekawy jeżeli tylko dacie swoim dzieciom wystarczają dużo wsparcia, zaufania, rozmowy żeby mogły wprowadzić się w ten świat odpowiedzialnie. Amen.
Ludzie uprawiają seks. Ludzie w różnym wieku. Moim zdaniem warto przestać ten seks demonizować i chować go do piwnicy i udawać, że go nie ma. Powinno się o nim mówić, otwarcie, szczerze, z zaufaniem. Skoro będziemy same pruderyjne, nie będziemy rozmawiać z własnymi córkami o okresie, seksie, o ginekologach, cipkach, penisach, o zdrowiu, o miłości to jak do cholery chcecie żeby te córki rozważnie rozpoczynały swoje życie erotyczne? Nie mamy w Polsce dobrej edukacji seksualnej w Polsce, mamy za to dużo religii. Kościół katolicki i seks to mało efektywny mariaż który zamienił ducha czasu na ducha świętego.
Kilka słów o tabletce “dzień po” – nie jest to tabletka wczesnoporonna, tylko tabletka hormonalna która opóźnia owulację i zagęszcza śluz tak ze plemnik nie da rady “dolecieć”. Jest to rodzaj antykoncepcji awaryjnej.
Do sedna, my dziewczyny które zarabiały pieniądze, mieszkały w dużych miastach bez problemu taką tabletkę sobie załatwiałyśmy jeżeli wydarzyła się jakaś sytuacja awaryjna. Któraś zawsze miała mamę lekarkę, przegadała farmaceutkę, albo miałyśmy po prostu skitrane te tabletki w szufladzie na czarną godzinę. I to jest odpowiedzialne! Jak słyszę te wasze durne komentarze, że seks nie jest dla 16latek to trafia mnie szlag. Prawnie można uprawiać seks od 16rż i nikt nie potrzebuje na to zgody rodziców. Nie potrzebuje też zgody na zakup prezerwatywy. Tylko od was zależy czy wychowacie swoje córki w otwartości i zaufaniu, tylko od was zależy kiedy zaczną współżycie, z kim, gdzie; z jakiego powodu i czy wam o tym powiedzą. Może zrobią to w ukryciu? Może nie będą miały 200zl na prywatną wizyte na cito aby dostać receptę? Może dowiecie się dopiero o terminie porodu? Zakazywanie i utrudnianie zabezpieczenia przed niechcianą ciążą jest GŁUPIE. Po prostu kurwa głupie. Edukujcie swoje dzieci tak, żeby nie musiły korzystać z tabletki po chociaż jest to bardzo trudne bo zdarzają się sytuacje nieoczekiwane, awaryjne których NIE DA się przewidzieć. A seks, pamiętajcie, jest piękny i ciekawy jeżeli tylko dacie swoim dzieciom wystarczają dużo wsparcia, zaufania, rozmowy żeby mogły wprowadzić się w ten świat odpowiedzialnie. Amen.
Ludzie uprawiają seks. Ludzie w różnym wieku. Moim zdaniem warto przestać ten seks demonizować i chować go do piwnicy i udawać, że go nie ma. Powinno się o nim mówić, otwarcie, szczerze, z zaufaniem. Skoro będziemy same pruderyjne, nie będziemy rozmawiać z własnymi córkami o okresie, seksie, o ginekologach, cipkach, penisach, o zdrowiu, o miłości to jak do cholery chcecie żeby te córki rozważnie rozpoczynały swoje życie erotyczne? Nie mamy w Polsce dobrej edukacji seksualnej w Polsce, mamy za to dużo religii. Kościół katolicki i seks to mało efektywny mariaż który zamienił ducha czasu na ducha świętego.
Kilka słów o tabletce “dzień po” – nie jest to tabletka wczesnoporonna, tylko tabletka hormonalna która opóźnia owulację i zagęszcza śluz tak ze plemnik nie da rady “dolecieć”. Jest to rodzaj antykoncepcji awaryjnej.
Do sedna, my dziewczyny które zarabiały pieniądze, mieszkały w dużych miastach bez problemu taką tabletkę sobie załatwiałyśmy jeżeli wydarzyła się jakaś sytuacja awaryjna. Któraś zawsze miała mamę lekarkę, przegadała farmaceutkę, albo miałyśmy po prostu skitrane te tabletki w szufladzie na czarną godzinę. I to jest odpowiedzialne! Jak słyszę te wasze durne komentarze, że seks nie jest dla 16latek to trafia mnie szlag. Prawnie można uprawiać seks od 16rż i nikt nie potrzebuje na to zgody rodziców. Nie potrzebuje też zgody na zakup prezerwatywy. Tylko od was zależy czy wychowacie swoje córki w otwartości i zaufaniu, tylko od was zależy kiedy zaczną współżycie, z kim, gdzie; z jakiego powodu i czy wam o tym powiedzą. Może zrobią to w ukryciu? Może nie będą miały 200zl na prywatną wizyte na cito aby dostać receptę? Może dowiecie się dopiero o terminie porodu? Zakazywanie i utrudnianie zabezpieczenia przed niechcianą ciążą jest GŁUPIE. Po prostu kurwa głupie. Edukujcie swoje dzieci tak, żeby nie musiły korzystać z tabletki po chociaż jest to bardzo trudne bo zdarzają się sytuacje nieoczekiwane, awaryjne których NIE DA się przewidzieć. A seks, pamiętajcie, jest piękny i ciekawy jeżeli tylko dacie swoim dzieciom wystarczają dużo wsparcia, zaufania, rozmowy żeby mogły wprowadzić się w ten świat odpowiedzialnie. Amen.
Ludzie uprawiają seks. Ludzie w różnym wieku. Moim zdaniem warto przestać ten seks demonizować i chować go do piwnicy i udawać, że go nie ma. Powinno się o nim mówić, otwarcie, szczerze, z zaufaniem. Skoro będziemy same pruderyjne, nie będziemy rozmawiać z własnymi córkami o okresie, seksie, o ginekologach, cipkach, penisach, o zdrowiu, o miłości to jak do cholery chcecie żeby te córki rozważnie rozpoczynały swoje życie erotyczne? Nie mamy w Polsce dobrej edukacji seksualnej w Polsce, mamy za to dużo religii. Kościół katolicki i seks to mało efektywny mariaż który zamienił ducha czasu na ducha świętego.
Kilka słów o tabletce “dzień po” – nie jest to tabletka wczesnoporonna, tylko tabletka hormonalna która opóźnia owulację i zagęszcza śluz tak ze plemnik nie da rady “dolecieć”. Jest to rodzaj antykoncepcji awaryjnej.
Do sedna, my dziewczyny które zarabiały pieniądze, mieszkały w dużych miastach bez problemu taką tabletkę sobie załatwiałyśmy jeżeli wydarzyła się jakaś sytuacja awaryjna. Któraś zawsze miała mamę lekarkę, przegadała farmaceutkę, albo miałyśmy po prostu skitrane te tabletki w szufladzie na czarną godzinę. I to jest odpowiedzialne! Jak słyszę te wasze durne komentarze, że seks nie jest dla 16latek to trafia mnie szlag. Prawnie można uprawiać seks od 16rż i nikt nie potrzebuje na to zgody rodziców. Nie potrzebuje też zgody na zakup prezerwatywy. Tylko od was zależy czy wychowacie swoje córki w otwartości i zaufaniu, tylko od was zależy kiedy zaczną współżycie, z kim, gdzie; z jakiego powodu i czy wam o tym powiedzą. Może zrobią to w ukryciu? Może nie będą miały 200zl na prywatną wizyte na cito aby dostać receptę? Może dowiecie się dopiero o terminie porodu? Zakazywanie i utrudnianie zabezpieczenia przed niechcianą ciążą jest GŁUPIE. Po prostu kurwa głupie. Edukujcie swoje dzieci tak, żeby nie musiły korzystać z tabletki po chociaż jest to bardzo trudne bo zdarzają się sytuacje nieoczekiwane, awaryjne których NIE DA się przewidzieć. A seks, pamiętajcie, jest piękny i ciekawy jeżeli tylko dacie swoim dzieciom wystarczają dużo wsparcia, zaufania, rozmowy żeby mogły wprowadzić się w ten świat odpowiedzialnie. Amen.
Ludzie uprawiają seks. Ludzie w różnym wieku. Moim zdaniem warto przestać ten seks demonizować i chować go do piwnicy i udawać, że go nie ma. Powinno się o nim mówić, otwarcie, szczerze, z zaufaniem. Skoro będziemy same pruderyjne, nie będziemy rozmawiać z własnymi córkami o okresie, seksie, o ginekologach, cipkach, penisach, o zdrowiu, o miłości to jak do cholery chcecie żeby te córki rozważnie rozpoczynały swoje życie erotyczne? Nie mamy w Polsce dobrej edukacji seksualnej w Polsce, mamy za to dużo religii. Kościół katolicki i seks to mało efektywny mariaż który zamienił ducha czasu na ducha świętego.
Kilka słów o tabletce “dzień po” – nie jest to tabletka wczesnoporonna, tylko tabletka hormonalna która opóźnia owulację i zagęszcza śluz tak ze plemnik nie da rady “dolecieć”. Jest to rodzaj antykoncepcji awaryjnej.
Do sedna, my dziewczyny które zarabiały pieniądze, mieszkały w dużych miastach bez problemu taką tabletkę sobie załatwiałyśmy jeżeli wydarzyła się jakaś sytuacja awaryjna. Któraś zawsze miała mamę lekarkę, przegadała farmaceutkę, albo miałyśmy po prostu skitrane te tabletki w szufladzie na czarną godzinę. I to jest odpowiedzialne! Jak słyszę te wasze durne komentarze, że seks nie jest dla 16latek to trafia mnie szlag. Prawnie można uprawiać seks od 16rż i nikt nie potrzebuje na to zgody rodziców. Nie potrzebuje też zgody na zakup prezerwatywy. Tylko od was zależy czy wychowacie swoje córki w otwartości i zaufaniu, tylko od was zależy kiedy zaczną współżycie, z kim, gdzie; z jakiego powodu i czy wam o tym powiedzą. Może zrobią to w ukryciu? Może nie będą miały 200zl na prywatną wizyte na cito aby dostać receptę? Może dowiecie się dopiero o terminie porodu? Zakazywanie i utrudnianie zabezpieczenia przed niechcianą ciążą jest GŁUPIE. Po prostu kurwa głupie. Edukujcie swoje dzieci tak, żeby nie musiły korzystać z tabletki po chociaż jest to bardzo trudne bo zdarzają się sytuacje nieoczekiwane, awaryjne których NIE DA się przewidzieć. A seks, pamiętajcie, jest piękny i ciekawy jeżeli tylko dacie swoim dzieciom wystarczają dużo wsparcia, zaufania, rozmowy żeby mogły wprowadzić się w ten świat odpowiedzialnie. Amen.
Ludzie uprawiają seks. Ludzie w różnym wieku. Moim zdaniem warto przestać ten seks demonizować i chować go do piwnicy i udawać, że go nie ma. Powinno się o nim mówić, otwarcie, szczerze, z zaufaniem. Skoro będziemy same pruderyjne, nie będziemy rozmawiać z własnymi córkami o okresie, seksie, o ginekologach, cipkach, penisach, o zdrowiu, o miłości to jak do cholery chcecie żeby te córki rozważnie rozpoczynały swoje życie erotyczne? Nie mamy w Polsce dobrej edukacji seksualnej w Polsce, mamy za to dużo religii. Kościół katolicki i seks to mało efektywny mariaż który zamienił ducha czasu na ducha świętego.
Kilka słów o tabletce “dzień po” – nie jest to tabletka wczesnoporonna, tylko tabletka hormonalna która opóźnia owulację i zagęszcza śluz tak ze plemnik nie da rady “dolecieć”. Jest to rodzaj antykoncepcji awaryjnej.
Do sedna, my dziewczyny które zarabiały pieniądze, mieszkały w dużych miastach bez problemu taką tabletkę sobie załatwiałyśmy jeżeli wydarzyła się jakaś sytuacja awaryjna. Któraś zawsze miała mamę lekarkę, przegadała farmaceutkę, albo miałyśmy po prostu skitrane te tabletki w szufladzie na czarną godzinę. I to jest odpowiedzialne! Jak słyszę te wasze durne komentarze, że seks nie jest dla 16latek to trafia mnie szlag. Prawnie można uprawiać seks od 16rż i nikt nie potrzebuje na to zgody rodziców. Nie potrzebuje też zgody na zakup prezerwatywy. Tylko od was zależy czy wychowacie swoje córki w otwartości i zaufaniu, tylko od was zależy kiedy zaczną współżycie, z kim, gdzie; z jakiego powodu i czy wam o tym powiedzą. Może zrobią to w ukryciu? Może nie będą miały 200zl na prywatną wizyte na cito aby dostać receptę? Może dowiecie się dopiero o terminie porodu? Zakazywanie i utrudnianie zabezpieczenia przed niechcianą ciążą jest GŁUPIE. Po prostu kurwa głupie. Edukujcie swoje dzieci tak, żeby nie musiły korzystać z tabletki po chociaż jest to bardzo trudne bo zdarzają się sytuacje nieoczekiwane, awaryjne których NIE DA się przewidzieć. A seks, pamiętajcie, jest piękny i ciekawy jeżeli tylko dacie swoim dzieciom wystarczają dużo wsparcia, zaufania, rozmowy żeby mogły wprowadzić się w ten świat odpowiedzialnie. Amen.
🐘 nie mam to nie dam.
🐘 nie mam to nie dam.
🐘 nie mam to nie dam.
🐘 nie mam to nie dam.
🐘 nie mam to nie dam.
🐘 nie mam to nie dam.
Chiang Mai, koh lanta, krabi, bangkok. Tysiące som tamów, morning glory, litry kokosa, kilkanaście masaży stóp, kilometry w tuktukach, 2kgw dół w biegunkach, mango sticky rice; pani zupka, książki, świątynie, diskopolo, tajski box, ladyboy show. Tajlandia nigdy nie zawodzi jako miejsce do podróży. I choć czasem myślę, że przecież tyle miejsc jeszcze nigdy nie widzieliśmy i po co poraź kolejny jechać do tego samego kraju – no właśnie po to uczucie w ktore wprawia nas Taj. Jakiegoś spokoju, luzu, braku makijażu, bezpieczeństwa. Nigdzie nie czuję się tak kompletnie wyluzowana jak tam. Zabierając ze soba do walizki dwie sukienki, trzy tiszerty, jedne szorty i tylko jeden krem do pielęgnacji. Nie interesuje mnie tu fryzura, makijaż, strój. Lubię tu łudzi, lubię ich uprzejmość, powolność i to że ni cholerę nie rozumiem co do mnie mówią po angielsku. Dziękujemy Tajlandio! Który jest wasz ukochany region? Gdzie byliście ?
Chiang Mai, koh lanta, krabi, bangkok. Tysiące som tamów, morning glory, litry kokosa, kilkanaście masaży stóp, kilometry w tuktukach, 2kgw dół w biegunkach, mango sticky rice; pani zupka, książki, świątynie, diskopolo, tajski box, ladyboy show. Tajlandia nigdy nie zawodzi jako miejsce do podróży. I choć czasem myślę, że przecież tyle miejsc jeszcze nigdy nie widzieliśmy i po co poraź kolejny jechać do tego samego kraju – no właśnie po to uczucie w ktore wprawia nas Taj. Jakiegoś spokoju, luzu, braku makijażu, bezpieczeństwa. Nigdzie nie czuję się tak kompletnie wyluzowana jak tam. Zabierając ze soba do walizki dwie sukienki, trzy tiszerty, jedne szorty i tylko jeden krem do pielęgnacji. Nie interesuje mnie tu fryzura, makijaż, strój. Lubię tu łudzi, lubię ich uprzejmość, powolność i to że ni cholerę nie rozumiem co do mnie mówią po angielsku. Dziękujemy Tajlandio! Który jest wasz ukochany region? Gdzie byliście ?
Chiang Mai, koh lanta, krabi, bangkok. Tysiące som tamów, morning glory, litry kokosa, kilkanaście masaży stóp, kilometry w tuktukach, 2kgw dół w biegunkach, mango sticky rice; pani zupka, książki, świątynie, diskopolo, tajski box, ladyboy show. Tajlandia nigdy nie zawodzi jako miejsce do podróży. I choć czasem myślę, że przecież tyle miejsc jeszcze nigdy nie widzieliśmy i po co poraź kolejny jechać do tego samego kraju – no właśnie po to uczucie w ktore wprawia nas Taj. Jakiegoś spokoju, luzu, braku makijażu, bezpieczeństwa. Nigdzie nie czuję się tak kompletnie wyluzowana jak tam. Zabierając ze soba do walizki dwie sukienki, trzy tiszerty, jedne szorty i tylko jeden krem do pielęgnacji. Nie interesuje mnie tu fryzura, makijaż, strój. Lubię tu łudzi, lubię ich uprzejmość, powolność i to że ni cholerę nie rozumiem co do mnie mówią po angielsku. Dziękujemy Tajlandio! Który jest wasz ukochany region? Gdzie byliście ?
Chiang Mai, koh lanta, krabi, bangkok. Tysiące som tamów, morning glory, litry kokosa, kilkanaście masaży stóp, kilometry w tuktukach, 2kgw dół w biegunkach, mango sticky rice; pani zupka, książki, świątynie, diskopolo, tajski box, ladyboy show. Tajlandia nigdy nie zawodzi jako miejsce do podróży. I choć czasem myślę, że przecież tyle miejsc jeszcze nigdy nie widzieliśmy i po co poraź kolejny jechać do tego samego kraju – no właśnie po to uczucie w ktore wprawia nas Taj. Jakiegoś spokoju, luzu, braku makijażu, bezpieczeństwa. Nigdzie nie czuję się tak kompletnie wyluzowana jak tam. Zabierając ze soba do walizki dwie sukienki, trzy tiszerty, jedne szorty i tylko jeden krem do pielęgnacji. Nie interesuje mnie tu fryzura, makijaż, strój. Lubię tu łudzi, lubię ich uprzejmość, powolność i to że ni cholerę nie rozumiem co do mnie mówią po angielsku. Dziękujemy Tajlandio! Który jest wasz ukochany region? Gdzie byliście ?
Chiang Mai, koh lanta, krabi, bangkok. Tysiące som tamów, morning glory, litry kokosa, kilkanaście masaży stóp, kilometry w tuktukach, 2kgw dół w biegunkach, mango sticky rice; pani zupka, książki, świątynie, diskopolo, tajski box, ladyboy show. Tajlandia nigdy nie zawodzi jako miejsce do podróży. I choć czasem myślę, że przecież tyle miejsc jeszcze nigdy nie widzieliśmy i po co poraź kolejny jechać do tego samego kraju – no właśnie po to uczucie w ktore wprawia nas Taj. Jakiegoś spokoju, luzu, braku makijażu, bezpieczeństwa. Nigdzie nie czuję się tak kompletnie wyluzowana jak tam. Zabierając ze soba do walizki dwie sukienki, trzy tiszerty, jedne szorty i tylko jeden krem do pielęgnacji. Nie interesuje mnie tu fryzura, makijaż, strój. Lubię tu łudzi, lubię ich uprzejmość, powolność i to że ni cholerę nie rozumiem co do mnie mówią po angielsku. Dziękujemy Tajlandio! Który jest wasz ukochany region? Gdzie byliście ?
Zgarnęłam ją z szafki nocnej, nie wiem nawet skąd się tam wzięła. Lubię reportaże, ale te podróżnicze. Choć literatura faktu zawsze daje mi plaskacza w twarz zimną rybą. To się wydarzyło naprawdę ! Takie rzeczy się dzieją – krzyczy do mnie stosik liter na zadrukowanym papierze z kolorową okładką. Zazwyczaj przecież człowiek chce się zrelaksować, cieszyć naturą na wakacjach, ale nie, Wojciech Tochman ograbił mnie z mojej dziewczęcej naiwności w której wierzyłam, że kompletnie nie interesuje mnie kara dożywocia oraz jej cel i słuszność. A niech tam gniją w więzieniu, przecież nie za niewinność. No i tu właśnie pojawia się historia Osy, która w wieku nastoletnim jako pierwsza polka dostała karę dożywocia za zabójstwo wraz z dwoma kolegami. Nie dotknęła noża, nie zadała ciosu, nie była nawet przewodniczącą grupy. Choć te fakty do setnej strony w ogóle mnie nie interesują ponieważ śledzę historie z perspektywy mediów i dziennikarzy, np. Katarzyny Bondy której od dzisiaj w życiu nie przeczytam bo się na nią obraziłam po tej książce. I pięknie pokazuje nam się historia tego jak media, nagłówki, prasa, dziennikarze potrafią pięknie żonglować faktami i serwować nam je w formie szwedzkiego bufetu. To również niesamowita historia pod względem praw kobiet – bo Osa dostała wyrok taki sam jak jej dwóch kolegów którzy zbrodnie zaplanowali, skołowali narzędzia a następnie, zamordowali niewinną kobietę. Osa i jej zachowanie a raczej brak reakcji jest dla mnie psychopatyczny. Owszem… ale później pojawiają się kolejne fakty, kolejne pytania i kolejne narracje. Jak w dobrej książce nie dostajemy gotowej odpowiedzi instant więc nie możemy książki zamknąć i przejść swobodnie do kolejnej. Musimy mielić w głowie temat over and over…
Zgarnęłam ją z szafki nocnej, nie wiem nawet skąd się tam wzięła. Lubię reportaże, ale te podróżnicze. Choć literatura faktu zawsze daje mi plaskacza w twarz zimną rybą. To się wydarzyło naprawdę ! Takie rzeczy się dzieją – krzyczy do mnie stosik liter na zadrukowanym papierze z kolorową okładką. Zazwyczaj przecież człowiek chce się zrelaksować, cieszyć naturą na wakacjach, ale nie, Wojciech Tochman ograbił mnie z mojej dziewczęcej naiwności w której wierzyłam, że kompletnie nie interesuje mnie kara dożywocia oraz jej cel i słuszność. A niech tam gniją w więzieniu, przecież nie za niewinność. No i tu właśnie pojawia się historia Osy, która w wieku nastoletnim jako pierwsza polka dostała karę dożywocia za zabójstwo wraz z dwoma kolegami. Nie dotknęła noża, nie zadała ciosu, nie była nawet przewodniczącą grupy. Choć te fakty do setnej strony w ogóle mnie nie interesują ponieważ śledzę historie z perspektywy mediów i dziennikarzy, np. Katarzyny Bondy której od dzisiaj w życiu nie przeczytam bo się na nią obraziłam po tej książce. I pięknie pokazuje nam się historia tego jak media, nagłówki, prasa, dziennikarze potrafią pięknie żonglować faktami i serwować nam je w formie szwedzkiego bufetu. To również niesamowita historia pod względem praw kobiet – bo Osa dostała wyrok taki sam jak jej dwóch kolegów którzy zbrodnie zaplanowali, skołowali narzędzia a następnie, zamordowali niewinną kobietę. Osa i jej zachowanie a raczej brak reakcji jest dla mnie psychopatyczny. Owszem… ale później pojawiają się kolejne fakty, kolejne pytania i kolejne narracje. Jak w dobrej książce nie dostajemy gotowej odpowiedzi instant więc nie możemy książki zamknąć i przejść swobodnie do kolejnej. Musimy mielić w głowie temat over and over…
Zgarnęłam ją z szafki nocnej, nie wiem nawet skąd się tam wzięła. Lubię reportaże, ale te podróżnicze. Choć literatura faktu zawsze daje mi plaskacza w twarz zimną rybą. To się wydarzyło naprawdę ! Takie rzeczy się dzieją – krzyczy do mnie stosik liter na zadrukowanym papierze z kolorową okładką. Zazwyczaj przecież człowiek chce się zrelaksować, cieszyć naturą na wakacjach, ale nie, Wojciech Tochman ograbił mnie z mojej dziewczęcej naiwności w której wierzyłam, że kompletnie nie interesuje mnie kara dożywocia oraz jej cel i słuszność. A niech tam gniją w więzieniu, przecież nie za niewinność. No i tu właśnie pojawia się historia Osy, która w wieku nastoletnim jako pierwsza polka dostała karę dożywocia za zabójstwo wraz z dwoma kolegami. Nie dotknęła noża, nie zadała ciosu, nie była nawet przewodniczącą grupy. Choć te fakty do setnej strony w ogóle mnie nie interesują ponieważ śledzę historie z perspektywy mediów i dziennikarzy, np. Katarzyny Bondy której od dzisiaj w życiu nie przeczytam bo się na nią obraziłam po tej książce. I pięknie pokazuje nam się historia tego jak media, nagłówki, prasa, dziennikarze potrafią pięknie żonglować faktami i serwować nam je w formie szwedzkiego bufetu. To również niesamowita historia pod względem praw kobiet – bo Osa dostała wyrok taki sam jak jej dwóch kolegów którzy zbrodnie zaplanowali, skołowali narzędzia a następnie, zamordowali niewinną kobietę. Osa i jej zachowanie a raczej brak reakcji jest dla mnie psychopatyczny. Owszem… ale później pojawiają się kolejne fakty, kolejne pytania i kolejne narracje. Jak w dobrej książce nie dostajemy gotowej odpowiedzi instant więc nie możemy książki zamknąć i przejść swobodnie do kolejnej. Musimy mielić w głowie temat over and over…
Zgarnęłam ją z szafki nocnej, nie wiem nawet skąd się tam wzięła. Lubię reportaże, ale te podróżnicze. Choć literatura faktu zawsze daje mi plaskacza w twarz zimną rybą. To się wydarzyło naprawdę ! Takie rzeczy się dzieją – krzyczy do mnie stosik liter na zadrukowanym papierze z kolorową okładką. Zazwyczaj przecież człowiek chce się zrelaksować, cieszyć naturą na wakacjach, ale nie, Wojciech Tochman ograbił mnie z mojej dziewczęcej naiwności w której wierzyłam, że kompletnie nie interesuje mnie kara dożywocia oraz jej cel i słuszność. A niech tam gniją w więzieniu, przecież nie za niewinność. No i tu właśnie pojawia się historia Osy, która w wieku nastoletnim jako pierwsza polka dostała karę dożywocia za zabójstwo wraz z dwoma kolegami. Nie dotknęła noża, nie zadała ciosu, nie była nawet przewodniczącą grupy. Choć te fakty do setnej strony w ogóle mnie nie interesują ponieważ śledzę historie z perspektywy mediów i dziennikarzy, np. Katarzyny Bondy której od dzisiaj w życiu nie przeczytam bo się na nią obraziłam po tej książce. I pięknie pokazuje nam się historia tego jak media, nagłówki, prasa, dziennikarze potrafią pięknie żonglować faktami i serwować nam je w formie szwedzkiego bufetu. To również niesamowita historia pod względem praw kobiet – bo Osa dostała wyrok taki sam jak jej dwóch kolegów którzy zbrodnie zaplanowali, skołowali narzędzia a następnie, zamordowali niewinną kobietę. Osa i jej zachowanie a raczej brak reakcji jest dla mnie psychopatyczny. Owszem… ale później pojawiają się kolejne fakty, kolejne pytania i kolejne narracje. Jak w dobrej książce nie dostajemy gotowej odpowiedzi instant więc nie możemy książki zamknąć i przejść swobodnie do kolejnej. Musimy mielić w głowie temat over and over…
Zgarnęłam ją z szafki nocnej, nie wiem nawet skąd się tam wzięła. Lubię reportaże, ale te podróżnicze. Choć literatura faktu zawsze daje mi plaskacza w twarz zimną rybą. To się wydarzyło naprawdę ! Takie rzeczy się dzieją – krzyczy do mnie stosik liter na zadrukowanym papierze z kolorową okładką. Zazwyczaj przecież człowiek chce się zrelaksować, cieszyć naturą na wakacjach, ale nie, Wojciech Tochman ograbił mnie z mojej dziewczęcej naiwności w której wierzyłam, że kompletnie nie interesuje mnie kara dożywocia oraz jej cel i słuszność. A niech tam gniją w więzieniu, przecież nie za niewinność. No i tu właśnie pojawia się historia Osy, która w wieku nastoletnim jako pierwsza polka dostała karę dożywocia za zabójstwo wraz z dwoma kolegami. Nie dotknęła noża, nie zadała ciosu, nie była nawet przewodniczącą grupy. Choć te fakty do setnej strony w ogóle mnie nie interesują ponieważ śledzę historie z perspektywy mediów i dziennikarzy, np. Katarzyny Bondy której od dzisiaj w życiu nie przeczytam bo się na nią obraziłam po tej książce. I pięknie pokazuje nam się historia tego jak media, nagłówki, prasa, dziennikarze potrafią pięknie żonglować faktami i serwować nam je w formie szwedzkiego bufetu. To również niesamowita historia pod względem praw kobiet – bo Osa dostała wyrok taki sam jak jej dwóch kolegów którzy zbrodnie zaplanowali, skołowali narzędzia a następnie, zamordowali niewinną kobietę. Osa i jej zachowanie a raczej brak reakcji jest dla mnie psychopatyczny. Owszem… ale później pojawiają się kolejne fakty, kolejne pytania i kolejne narracje. Jak w dobrej książce nie dostajemy gotowej odpowiedzi instant więc nie możemy książki zamknąć i przejść swobodnie do kolejnej. Musimy mielić w głowie temat over and over…
Thailand 24 🍚
Ulubiona tajska potrawa to…
Wybieraj produkty z logotypem Czujesz Klimat? w Rossmannie! Oznaczono je niebieskim znaczkiem i są bardziej przyjazne dla planety. Posiadają: międzynarodowe certyfikaty ekologiczności, opakowania z recyklatu lub bioplastiku oraz powstają w duchu less waste. Sięgając po nie, dbasz o środowisko! Wybieraj łatwo i szybko to, co dobre dla ciebie i dla planety! Zostań przyjacielem Czujesz Klimat?
#przyjacielczujeszklimat #czujeszklimat #czujeszklimatrossmann #rossmannpl #rossmannpolska #współpracareklamowa